księga:
dodaj
zobacz




linki:

oni

to Celiny cień
piękny dwudziestoletni
zjawia się i znika
cyberkotka
słynny lewacki młodziak
rozważania lepszę i głębszę
w przerwach podróżuje
justwitch project
dyskretny urok inspektora


past:

2010
2009
2008
2007
2006




priv

GG: 10566647


prodakszyn: bymartina
4pnd!
[pic dev-art]


Link :: 03.03.2011 :: 21:01

Choć mało rozumiem, a dzwony fałszywe




W pewnym momencie zauważa się, że dzień wreszcie jest znacząco dłuższy. Słońce wcześniej wschodzi, później zachodzi, a w dzień jest wysoko. I zauważa się to nawet, kiedy trzeba wstać i wyjść tak rano, że to właściwie jeszcze noc. Coraz częściej słychać ptaki. Niedługo potem przychodzi ta chwila, kiedy w powietrzu wyłapuje się taki nieokreślony zapach czegoś innego, nowego. I można już sobie pozwolić na czekanie. Wiadomo, że jeszcze wcześnie, jeszcze sporo chłodnych dni zostało, jeszcze będzie mokro, szaro, a może nawet śnieg i mróz nie ustąpią łatwo. Ale mimo wszystko można pozwolić sobie pomyśleć, że czas, kiedy zimny poniedziałek gorącą stanie się niedzielą nie jest już tak kosmicznie daleki.
I zwykle dziwnie się składa, że to wszystko dzieje się w okolicach marca.

~*~
Widziałam się z P., pierwszy raz od czasu, gdy okazało się, że każdemu z nas wydawało się trochę co innego. Nadal niewiele rozumiem i nie wiem, czy to się zmieni. Ale można było spokojnie przy kawie rozmawiać o życiu.
P.: - Jesteś zadowolona?
- Z pracy czy z życia?
P.: - ...?
- Z pracy- tak. A życie... ono się teraz zmienia.

I chcę być z tych zmian zadowolona. Jeszce cierpliwie trzeba trochę pozamykać, poukładać, coś przepracować.

A na razie... cieszę się coraz większa ilością światła. W szufladzie czeka bilet na jutrzejszy koncert ulubionego zespołu. Porządna dawka energii w sam raz na marzec. I wiem już, jaki prezent zrobić sobie potem, kiedy zima już się skończy.



Od kliku lat są dla mnie najbardziej wiosenne.

Komentuj (2)



Link :: 14.11.2010 :: 13:25
z cyklu: panowie od pięknych piosenek



nieustannie się wzruszam.


Komentuj (0)



Link :: 08.10.2010 :: 11:11
Oh babe, babe, it's a wild world

mm bear





Komentuj (0)



Link :: 05.09.2010 :: 00:12
och



nie mogę przestać słuchać


Komentuj (1)



Link :: 26.05.2010 :: 02:12
wystąpił błąd

STRANGE DAYS HAVE FOUND US

rząd potrójnych siedzeń wzdłuż boku autobusu w pośpiesznych to szatan. albo przynajmniej tajne miejsce freaków.

~*~

ja:...na dodatek co chwila dzwonią różni ludzie i proponują jakieś produkty lub usługi.
j.: to może mów, że nadchodzi koniec świata i w związku z tym nie będziesz potrzebowała nowej kserokopiarki?

~*~

Ostrobramska/Zamieniecka, chwilę po północy:
młodzieniec w sportowym stroju: przepraszam, koleżanko!
ja: przepraszam, spieszę się.
mwss: ale ja chciałem koleżankę o coś zapytać...
ja: przepraszam, naprawdę spieszę się do domu.
mwss (odchodząc): spieszy się do domu, bo nie jest z Warszawy. na wsi mieszka.

~*~
i jeszcze "Małysz jest narciarzem, skoczkiem wzwyż"








Komentuj (0)



Link :: 25.05.2010 :: 03:13
wyjątkowo dziwny maj

niektórzy twierdzą, że każdy maj jest dziwny. możliwe, dla mnie jednak ten jest jeszcze dziwniejszy.

(kolejność przypadkowa)



mi się śniły wampiry, narkotyki i coś jak białoruskie więzienie. reszta właściwie się zgadza.

~*~
chyba sprawdza się jakiś (pseudo)chiński horoskop, który widziałam na początku roku gdzieś w lub czasopiśmie. że będzie to rok wydarzeń gwałtownych i/lub przełomowych. w różnych dziedzinach.

~*~
sprawdza się również przysłowie o tym, kogo możesz rozśmieszyć , opowiadając o swoich planach.
i zdaje się, że moja karma nie obejmuje efektywnego planowania jako wyższego etapu rozwoju.

~*~
wino Haiku sprawdza się w niektórych okolicznościach

~*~


~*~
poniekąd

~*~
Lost my muchness, have I?

i właśnie tym należy zająć się w pierwszej kolejności.



Komentuj (1)



Link :: 10.04.2010 :: 18:30
czarna sobota

wczoraj wieczorem, wracając z koncertu, myślałam o tym, ze napiszę coś o muzyce. może o wierszach i nocnych spotkaniach. odłożyłam to do rana.

ale dzisiejszy dzień jest jak niedobry sen, który śni się zbiorowo.







Komentuj (0)



Link :: 31.03.2010 :: 05:22
kolejny dzień w.

kolaz marzec

początki tej wyczekiwanej wiosny są jednak dość trudne. zaraz po celebrowaniu pierwszego dnia w doborowym towarzystwie, dzień następny przynosi późnomarcowe niepokoje i ambiwalencje. bo przyroda jeszcze zbyt niedorozwinięta, by przyćmić wielki śmietnik, skrywany przez ostatnie miesiące pod grubą warstwą śniegu. bo jeszcze nie jest AŻ TAK ciepło, ale wieczorami powietrze pachnie już nocną włóczęgą. bo tęskni się za czymś nieokreslonym...
It's spring fever. That is what the name of it is. And when you've got it, you want - oh, you don't quite know what it is you do want, but it just fairly makes your heart ache, you want it so!
(cytat ostatniego tygodnia. tego zresztą też. zapożyczony od Królika.)

w tym samym czasie można rytualnie myć okna, wpuszczając do domu słońce i ptasi gwar, kiedy w tle śpiewa Dylan, w ogródku latają pierwsze w tym sezonie motyle, a na parapecie najmłodszy kot akurat poznaje zew wielkiego świata, i myśleć, że to właśnie najlepsze zajęcie, jakiego można było się podjąć tego dnia.

przed egzystencjalnymi rozważaniami, dlaczego inne rzeczy nie idą tak dobrze, jak to mycie okien, staram się bronić pieśnią okolicznościową.

PS najmłodszy kot, odkąd poczuł wspomniany zew, często prosi, żeby otworzyć mu okno.


*wystąpił Mark Twain



Komentuj (0)



Link :: 15.03.2010 :: 14:37
trulla, trulla, trulla-la

w ostatnim czasie opanował mnie zadziwiająco płochy nastrój. niekoniecznie korespondujący z sytuacją, a przynajmniej nie zawsze. być może to skutek terapii prądem, może pomaga myślenie jeszcze przed śniadaniem o co najmniej sześciu niemożliwych rzeczach. oraz o kilku podobnych przed snem.
ważne, że łatwiej tak przetrwać nieokreślenie, braki i wieczne czekanie - również na wiosnę. choć w tej ostatniej kwestii aktualnie jestem wręcz dziwnie spokojna - zamiast zwyczajowo marudzić, przepowiadam bliski koniec zimy. impossible?

a ostatnie zimowe sny są o lecie:

(...)Either I mistake your shape and making quite,
Or else you are that shrewd and knavish sprite
Call'd Robin Goodfellow: are not you he
That frights the maidens of the villagery;
Skim milk, and sometimes labour in the quern,
And bootless make the breathless housewife churn;
And sometime make the drink to bear no barm;
Mislead night-wanderers, laughing at their harm?
Those that Hobgoblin call you, and sweet Puck,
You do their work, and they shall have good luck:
Are not you he?

Thou speak'st aright;
I am that merry wanderer of the night.


dziwne, że czasem trzeba interwencji z zewnątrz, żeby odkurzyć dawne radości... Przecież Puk był zawsze jednym z moich ulubieńców:

Najbardziej do tych spraw płonę,
co są śmieszne i szalone.



*wystąpili:
mistrz William, mistrz Konstanty Ildefons, siedmu wspaniałych



Komentuj (2)



Link :: 06.03.2010 :: 03:40
The Alice

Alice! You're terribly late, you know. Naughty.

kolejny wpis długo kazał na siebie czekać. niekoniecznie dlatego, że nic się nie dzieje, bo jednocześnie dzieje się bardzo dużo. tylko czasem nie wiadomo, jak się za to zabrać, jak uporządkować na którymkolwiek poziomie. dodajmy do tego jesień i zimę, kiedy zdarza się zazdrośnie marzyć o przywileju snu zimowego, bo może śniąc łatwiej przetrwać ten stan under fifteen feet of pure white snow... nie dziwne, że gdzieś, choćby nie wprost, choćby symbolicznie, musi pojawić się kartka
" inwentaryzacja przerwa w dostawie pauza spacja".

tymczasem mamy marzec, czas, kiedy nasila się atawistyczne przekonanie, że wiosna jednakowoż kiedyś nastanie, a wraz z nią nadejdzie też jakieś nieokreślone "lepiej". zbieram siły i zalążki pomysłów na to lepsze jutro i (kolejne) próby podboju świata. w ramach skromnych możliwości.

~*~
J. (cytując "Duży Kadr"): "Obowiązkiem wierzącego Żyda jest wypicie takiej ilości wina, żeby nie dało się rozróżnić od siebie zdań "Niech będzie błogosławiony Mordechaj" i "Niech będzie przeklęty Haman".
ja: a tak. to obowiązkowo zgłębiłam.
J.: ciekawe, ile wina trzeba wypić.
ja: należy poznawać różne tradycje świąteczne. zwłaszcza te fantazyjne.
(równocześnie):
J.: może by tak badanie uczestniczące?
ja: cóż, zawsze możemy sprawdzić empirycznie.

z dziewczynami rozmawiamy o snach, sklepach "Społem" i ludziach, którzy śledzą innych w internecie i w realu. o sytuacjach dziwnych, weird, jak w filmie na moment przed tym, zanim zdarzy się coś niedobrego.
na nasz film idziemy z niepokojem wywołanym niektórymi opiniami. niepotrzebnie. szalone trio przy podwieczorku. czy jesteśmy normalne? There's been some debate about that.
dla mnie The Alice.

ja: chyba muszę wejść na drogę przestępstwa w celu zdobycia funduszy na wszystko.
J.: albo na drogę rozpusty.

może się przyśni.

*wystąpili:
Nick Cave, Maria Peszek,
Alice in Wonderland


Komentuj (2)