pieśń dobrych życzeń :)
dedykowałam sobie wczoraj i grała specjalnie dla mnie.
a dobrych życzeń było dużo już w intensywny sobotni wieczór. i choć z racji tego, że jestem znów o rok bardziej dorosła, zaczynam zauważać pewne ubytki kondycyjne, nie zamierzam wyrzekać się jeszcze płochych zabaw i aktywnego świętowania.
skoro planety szaleją (a są w końcu dość stare), to i ja mogę. :)
Link 05.09.2009 :: 01:53 Komentuj (3) halucynacje, w których jesteś kimś zupełnie innym
0;" >
Jakoś już tak mam, że kiedy pojawia się wątek: "Chyba trzeba coś zmienic", jako pierwsze przychodzi mi na myśl: "Może włosy?"...
moja kotka też lubi czasem zajrzec na portale spolecznościowe
taki raczej spokojny weekend. odpoczywam, staram się jeszcze nacieszyc pełnią lata. odsuwam myśl o jesieni, (która kiedyś tam nadejdzie, ale jeszcze nie teraz), bo myśl ta napełnia mnie lekkim niepokojem. a po co się niepokoic na zapas?
tym bardziej że są niepokoje bieżące. lista spraw do załatwienia jakoś się nie skraca. powtarzając kolejny raz "musiny sie jakoś spotkac", zastanawiam się, czy jeszcze w to wierzymy. stan mojego budżetu budzi głęboki niesmak. ciągle coś się psuje i trzeba to jakoś ogarniac. i w ogole dziwne to lato. nie wiem, co myślec o niektórych snach. o rzeczach, które robię jednego dnia, a następnego wydają mi sie dziwne, postanawiam nie myślec.
na szczęście jest dużo dobrej muzyki. i są dźwigi nad stadionem, które oglądam z okien autobusu. i takie wieczory, jak z O., która dzwoni, że może by wpadła, przynosi łososia ("jakoś tak zgłodniałam"), a kiedy jemy i rozmawiamy o wszystkim, nagle mówi: "Jak ja cię lubię".
:)
może od poszukiwania kwiatu paproci w najkrótszą noc wcale nie tak daleko do herbatki z Szalonym Kapelusznikiem i resztą.
~*~
Uciekałam przed burzą z Mokotowa na drugą stronę Wisły. Dogoniła mnie na Pradze, ale udało się przeczekać przy białej herbacie i nierobótkach. Potem z powrotem przez most na koncert. To był chyba szamański koncert. Jakoś wpasował się w aktualną moją atmosferę i zagadał do mnie. To jeden z tych momentów, kiedy myślę, że przecież my music set me free ...
~*~
Wracając, spotykam na przystanku O. i J. W tramwaju O. mówi do mnie:
-Jak masz trochę wolnego czasu, to napisz kryminał, którego akcja toczy się we Lwowie albo w Wilnie...
zaspałam. z okazji deszczu był korek. w tramwaju trafiłam na wagon z kloszardem, roztaczającym oczywiście charakterystyczną woń.
ulica O., którą chodzę z przystanku do pracy, charakteryzuje się tym, że ciągle leżą na niej trupy gołębi. nie wiem, czy grasują tam demony albo jakiś rytualny ptasi morderca, czy chodzi o brak progów zwalniających na jezdni... w każdym razie te ptasie truchła leżą tak i nikt ich nie usuwa, co najwyżej dochodzą nowe. dziś właśnie doszły nowe, w tym na jednym żerował gawron, bardzo ożywiony dla odmiany.
tak, wiem, samo życie, natura itd.
po południu już tamtędy nie poszłam.
wieczorem podstępnie naszedł mnie nastrój z rodzaju "wszystko runie już niedługo" oraz mętne myśli o kryzysach i katastrofach.
to chyba ten zimny czerwiec czy coś. bo przecież i tak ogólnie wiadomo, że należy spodziewać się...
~*~ Joanna completed the quiz "Jak bardzo nie ogarniasz kuwety? " with the result RZECZYWISTOSC CIE CZASEM ZASKAKUJE.
Nie unikasz ludzi ani wydarzen ...mimo wszystko starasz sie zrozumiec . Wytrwale dobrniesz do konca programu "rozmowy w toku" z koncowa refleksja " o cos musialo chodzic" Ufasz ludziom i wierzysz , ze zawsze kiedy "nie ogarniasz" znajdzie sie drugi ktos , kto nie ogarnia rownie mocno jak ty a wtedy znormalizujesz sie na tle grupy i utwierdzisz w przekonaniu , ze kuweta to jednak przyjazne , znajome i bezpieczne miejsce. Don't worry - You are One Of Us ! :P.
~*~
i jakoś tak może na pocieszenie:
Alice had been looking over his shoulder with some curiosity. `What a funny watch!' she remarked. `It tells the day of the month, and doesn't tell what o'clock it is!'
`Why should it?' muttered the Hatter. `Does your watch tell you what year it is?'
`Of course not,' Alice replied very readily: `but that's because it stays the same year for such a long time together.'
`Which is just the case with mine,' said the Hatter.
Alice felt dreadfully puzzled. The Hatter's remark seemed to have no sort of meaning in it, and yet it was certainly English. `I don't quite understand you,' she said, as politely as she could.
`The Dormouse is asleep again,' said the Hatter, and he poured a little hot tea upon its nose.
The Mad Hatter
"wszystko runie już niedługo, ale jeszcze trochę czasu" ?
bo to jest taki dzień, że wstaję bliżej już południa i nucę tango. potem przypominam sobie o tych wszystkich intensywnych planach na sobotę i myślę: "a właściwie... skoro i tak nie dam rady być wszędzie, to mogę równie dobrze nie być nigdzie".